Właśnie wróciłam z nowego filmu Allena i tak siedzę samotnie na moim poddaszu i tak słucham samotnie trista pena i innych ichniejszych klimatów, bardzo lubie...zawsze mnie ciągnęło w tym kierunku i to się nie zmieni, czasem czuje jak bym miała cząstkę jakiejś hiszpańsko- cygańskiej duszy w sobie.
Ależ dawno tego nie słuchałam, kiedyś Manu leciał prawie cały czas u nas w samochodzie...ale gdzieś Stefka zostawiła kasetę na jakiejś imprezie...szkoda .